K

Każdy z nas ma swój azyl, habitat gdzie przyroda i ślady historii splatają się w opowieść, której piękno czeka na odkrycie. Żeby coś chronić i troszczyć się o to, trzeba daną rzecz dobrze poznać i zrozumieć. Nie mówić za dużo, wyjść na zewnątrz i znaleźć swoje miejsce. Dowiedzieć się jak powstało i uszanować to, że przyroda żyje, zmienia się i może potrzebować mądrego kształtowania. Czasem niepowtarzalne siedliska powstały właśnie wskutek działalności człowieka.

 

Czy zastanawiałeś się nad tym, że może ten, kto przed wiekami prowadził swój
przemysłowy proceder myślał już o tym, w jaki sposób zrekultywować teren, aby pozwolić
naturze się odrodzić? A Ty? Czy przechodzisz obojętnie obok dzieł człowieka i natury, aby
tylko zrealizować swój plan treningowy? Czy zwracasz uwagę na detale, które podsyła Ci
świat? A może wręcz przeciwnie chcesz sadzić przypadkowe gatunki, ale w niewłaściwym
do tego miejscu? Pomimo dobrych chęci prawdopodobnie zachowujesz się jak intruz,
który chce na siłę uszczęśliwić naszą zieloną planetę. Inaczej, lecz z podobnym efektem
jak bezmyślni inwestorzy zabudowujący nadrzeczny łęg, albo wycinający stary park.

Troska o środowisko jest prawdziwa kiedy dotyczy konkretnego miejsca. Najlepiej takiego,
które znamy i w którym często przebywamy – naszego habitatu. Może to być pobliski park,
pola albo nieużytki, które przemierzamy rowerem lub spacerując z psem, a nawet teren
poprzemysłowy. Nasze ludzkie kategorie nie mają większego znaczenia dla przyrody.
Nawet miejsca uważane za zdegradowane jak hałdy, czy wyrobisko kopalni mogą być
niszą ekologiczną dla gatunków, wymagających surowego otoczenia, takich jak na
przykład mchy i porosty. W końcu to właśnie postindustrial często jest siedliskiem dla
rzadkich gatunków, ponieważ nikt im tam nie przeszkadza, a ludzie zapuszczający się w te
niegościnne tereny szanują swoisty niepisany kodeks. Dziś coraz mniej osób zdaje sobie
sprawę z tego, że Tatry czy Karkonosze, to w dużej mierze tereny poeksploatacyjne.
Potrzeba wiele uwagi, żeby odczytać i zrozumieć ten zabliźniony poprzemysłowy pejzaż,
który nie jest ani w pełni dziki, ani naturalny.

Ścieżka, którą chodzimy na spacery, czy miejsca, które często odwiedzamy są pozornie
takie same, a jednak o każdej porze inne. Można je poczuć i usłyszeć inaczej. Podczas
deszczu lub tuż po nim, kiedy unosi się mgła, albo latem – kiedy kipi zielenią, gwarem
ptaków i owadów. W momencie, gdy zna się „swoje” miejsce dobrze, zaczyna się
dostrzegać, że krajobraz, który nas otacza jest w rzeczywistości kartą, na której zapisano
setki lat współdziałania natury i człowieka. Niestety wiele osób przechodzi obok tego
obojętne i ta współpraca jest niewidoczna dla przeciętnego, współczesnego oka.
Płaszczyzny pól na żyznych starorzeczach istnieją bez przypadkowej zabudowy,
zadrzewienia śródpolne tworzą korytarze ekologiczne dla ptaków i owadów, a zarośla nad
meandrującymi ciekami wodnymi są złożone ze specjalnie dobranych gatunków, żeby
zatrzymać powódź zanim nabierze groźnych rozmiarów. Taki pejzaż to w mądry i
zrównoważony sposób kształtowana przez człowieka natura. Tak delikatnie i ze
zrozumieniem, że wydaje się, jakby krajobraz ten był zupełnie dziki. Nawet w miejscach,
gdzie ingerencja w teren wydaje się brutalna – jak chociażby wyrobisko kamieniołomu –
można dopatrzeć się pewnej wrażliwości i poszanowania praw natury. Warto zauważyć, że
do początków XX w. kamień wydobywano po linii naturalnych pęknięć warstwy skalnej – tam gdzie materiał wykazywał takie spękania. Właśnie dlatego starsze wyrobiska czasem
trudno jest odróżnić od efektów naturalnej erozji.

W dzisiejszym świecie jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich efektów i spektakularnych
akcji. Spokojne, długotrwałe, a przede wszystkim przemyślane podejście wydaje się
przestarzałe i niemodne. Jednak mimo wszystko podarujmy sobie chwilę i spróbujmy
odnaleźć w sobie chociaż ziarno idei, które przyświecały dawnym architektom krajobrazu.
Nie bez powodu kształtowali oni korytarze ekologiczne dla zwierząt, czy pomagali
planować zrównoważone i biodynamiczne rolnictwo. Przede wszystkim pozwalajmy też
naturze działać, żyjmy w zgodzie z jej nurtem i w razie potrzeby zaoferujmy pomoc. Nie
wkraczajmy agresywnie na jej teren, ale skupmy się na symbiozie, która być może
zaowocuje w przyszłości korzystnymi efektami dla obu stron.